|
FERODO
BREMBO
ZIMMERMANN OLEJE INNI O HAMULCACH
FOTOREPORTAŻE
PORADY TECHNICZNE
O NAS ZAMÓWIENIA: Prowadzimy sprzedaż wysyłkową. Nie bierzemy
udziału w akcjach internetowych. Wystawiamy faktury VAT. Koszt wysyłki: (przykłady) Paczka PRIORYTET do 2 kg – 15,00 zł. Przesyłka kurierska DPD/Masterlink do 20 kg - 30,- zł. ZADZWOŃ: (pon-pt 9,oo-17,oo) P.H.U. ALPRO (rok zał. 1995) 91-404 ŁÓDŹ ul. Styrska 8 ZAPYTAJ/ZAMÓW: Copyright © 1995-2009 Lech
Wójcik Wszystkie znaki towarowe zostały użyte tylko w celach
informacyjnych i należą do ich właścicieli.
Zawartość stron podlega prawom autorskim. Wszelkie kopiowanie jest
zabronione. |
„OSTRE HAMOWANIE” – artykuł,
który ukazał się w AUTO TUNING ŚWIAT nr 5 maj 2002 r. Aby zatrzymać średniej mocy i
masy samochód w tym samym czasie, jaki zabrało nam
rozpędzenie, potrzeba kilkakrotnie więcej koni mechanicznych. Nasz samochód przyspiesza od 0 do 100 km/godz. powiedzmy w 10
sek., natomiast hamuje ze 100 do 0 km/godz. na drodze ok. 40 metrów.
Te proporcje ulegają poprawie dopiero w samochodach Formuły 1, czy
WRC. Sportowe
nakładki pedałów. Kiedy kupujemy
używany samochód, jednym z elementów oglądanych
są nakładki pedałów. Często
mogą one świadczyć o prawdziwym przebiegu pojazdu.
Nakładki te są wykonane ze specjalnego przeciwpoślizgowego
tworzywa. Producent auta obliczył ich wielkości, kąty
pochylenia, a zwłaszcza długość ramienia dźwigni pedału hamulca. Te homologowane elementy nie
mogą być w żaden sposób modyfikowane. Oczywiście w
sporcie sprawy te mają się inaczej. Stosuje się inny rozstaw pedałów, innej wielkości nakładki,
najczęściej z perforowanego aluminium. Ale w sporcie
obowiązują też rygorystyczne przepisy dotyczące
obowiązkowego obuwia. Systemy
hamulcowe. Fabrycznie
montowane klocki hamulcowe muszą stanowić kompromis pomiędzy
ich jakością i żywotnością, a ceną. Producenci
samochodów współpracują z kilkoma zaledwie dostawcami
myśli technicznej w zakresie systemów hamulcowych oraz z niewiele
liczniejszą grupą dostawców materiałów ciernych.
Tak więc możemy mieć nasz
samochód wyposażony w układ hamulcowy systemu Lockheed (stare FSO), poczciwy Opel Kadett będzie
miał zapewne system ATE (od Alfred Teves),
inny rodzaj zacisku ATE występuje w Oplach Astra, Alfach 156. Fiatach Siena/Palio, Brava/o,
wielu Fordach, Octavii/Audi/Golfie 1,8 Turbo. Stare
Golfy najczęściej mają niesymetryczne klocki pochodzące z
amerykańskiego systemu Kelsey-Hayes, poczciwe Cinquecento/Seicento oraz Ford
Escort to przedstawiciele systemu Bendix. Passaty, Peugeoty 406, Renaulty
Megane, Laguna, to reprezentanci układu Lucas-Girling.
Samochody japońskie zaopatrzone są najczęściej w zaciski Akebono lub Sumitomo.
„Potwory” (Subaru WRX, Mitsubishi Lancer Evo V/VI/VII, Alfa Romeo 166 3.0, Lancia Delta
Integrale 4x4, BMW E38, Fiat Coupe, Dodge Viper), mają zazwyczaj hamulce Brembo. Najłatwiej
zmienić klocki hamulcowe. Kiedy odbieramy z
salonu nowiutki samochód, pierwsze setki, czy tysiące
kilometrów staramy się go poznawać, nie przesadzamy z
przyspieszaniem i hamowaniem. Dawniej nazywało
się to docieraniem. Ponieważ wszystko się zużywa,
więc przychodzi pora wymiany klocków hamulcowych. Te, z
autoryzowanej stacji obsługi, są często bardzo drogie. Zaczynamy
szukać oszczędności i zamiast wydawać kilkaset
złotych, za ¼ ceny kupujemy tzw. podróby.
Od tej chwili zaczynają się problemy. Klocki piszczą,
pylą, nie hamują i szybko się zużywają. Szukamy więc czegoś lepszego. Zwłaszcza,
że w międzyczasie nasz turbodiesel
wzbogacił się o nową elektronikę, która
dodała mu sporo koni mechanicznych. W tej sytuacji jedyną
alternatywą jest zastosowanie sportowych klocków hamulcowych,
które mogą być niewiele droższe od tzw.
„oryginałów”. Na naszym rynku najłatwiej spotkać
klocki Ferodo Racing,
niebieskie Pagidy, sportowe Mintexy,
złote Brembo, znacznie trudniej zaś o amerykańskie Carbon Metallic.
Niewątpliwie najbogatszą jest oferta Ferodo
proponującego blisko setkę różnych pozycji katalogowych
dostępnych w Polsce. Czy warto ? Normalne klocki
hamulcowe wykonane są z materiału ciernego charakteryzującego
się współczynnikiem tarcia nieco przekraczającym 0,20.
Tzw. „racingi” mają materiał
o współczynniku prawie 2-krotnie wyższym. Ich
największą zaletą jest znacznie większy zakres
temperatur, w jakich te klocki mogą pracować bez pojawienia
się zjawiska „fadingu”, czyli znikania hamulca. W
niektórych kręgach pokutuje przekonanie, że klocki sportowe
są „twarde”, niszczą tarcze hamulcowe, jak
również nie działają na zimno. Jest to oczywiście
pozbawione prawdy, a subiektywne odczucie słabego, mało rozgrzanego
hamulca pochodzi raczej z porównania z efektami, jakie dają takie
materiały w ekstremalnych warunkach. W testach czasopism motoryzacyjnych
uzyskano nawet 10%-ową poprawę drogi hamowania z
prędkości 100 km/godz. A 10% to przecież około 4
metrów! Gorące
hamulce Hamowanie, to
mówiąc szkolnym językiem zamiana energii kinetycznej w
energię cieplną. W procesie hamowania grzeje się wszystko.
Najbardziej tarcze hamulcowe, które przejmują blisko 90%
wytworzonego ciepła. Resztę przyjmują na siebie klocki
hamulcowe, a przy okazji nagrzewają się piasty, łożyska
kół, zaciski, felgi, przewody. Tak ważny jest
więc stan naszych tarcz i klocków, a zwłaszcza ich
grubość. Uzyskiwanie przez klocki temperatur rzędu 200-300 st.
C nie jest w gruncie rzeczy niczym szczególnym i groźnym. Po
każdym mocniejszym hamowaniu dajemy naszym hamulcom
choć na chwilę odpocząć. Nieco inaczej może
się dziać kiedy jedziemy np. w górach. Niektórzy nie przepadają
za wysokimi obrotami na niskim biegu i potrafią niemal bezustannie
hamować na zjazdach. Jest to wówczas ciężka
próba dla naszego płynu hamulcowego. Jeśli jest on w
miarę świeży i dobrej klasy, to powinien wytrzymywać
temperatury przekraczające 200 st. C. Stary lub jakościowo
słaby płyn może się zagotować, co obserwujemy w
postaci stwardnienia hamulca i wynikająca z tego konieczność
wielokrotnego pompowania dla odzyskania skuteczności hamulców. W
wyniku przekroczenia temperatury wrzenia płynu hamulcowego, może
dojść do pojawienia się w takim układzie korków
parowych. Ściśliwość gazów jest
nieporównywalnie większa, co w naszej sytuacji skutkuje wpadaniem
pedału hamulca do podłogi. Jaki płyn ? Przede wszystkim
świeży. Płyn hamulcowy jest szalenie higroskopijny. Z łatwością
wchłania wodę nawet z powietrza. Dodatek objętościowy 1%
wody może obniżyć temperaturę wrzenia płynu nawet o
50 st. C. Co gorsza, ten rozwodniony płyn lokuje się daleko od
zbiorniczka i utrudnia nam przeprowadzenie rzetelnych pomiarów.
Należy pamiętać o tym, żeby unikać wymiany,
czy uzupełniania płynu hamulcowego z dużych
„hurtowych” opakowań. Zbiorniczek płynu musi być
szczelnie zamknięty. Najgroźniejsze są jednak te miejsca,
które są do oceny trudno dostępne, czyli giętkie
przewody hamulcowe z mikrouszkodzeniami
powierzchni, uszczelnienia cylinderków hamulcowych. W naszych
samochodach króluje obecnie płyn DOT4, w samochodach z układem ABS - DOT5.1. W samochodach sportowych
najczęściej zawodnicy wybierają produkty Castrol
SRF, Motul RBF, czy Ferodo
Formula bądź Motul
DOT5.1. Wszystkie one charakteryzują się wyższymi
temperaturami wrzenia sięgającymi nawet powyżej 300 st. C.
Mają one też inne zalety, jak np.
mniejszą lepkość pozwalającą na zwiększenie
szybkości działania hamulców oraz różne
przeciwrdzewne i smarujące dodatki. Tarcze
hamulcowe. Do
najważniejszych elementów układu hamulcowego
należą tarcze hamulcowe. Dziś już niemal wszystkie
samochody są wyposażone w wewnętrznie wentylowane tarcze.
Rośnie też średnica stosowanych tarcz hamulcowych. Trzeba
pamiętać, że każdy z producentów podaje ich
minimalną grubość, poniżej której nie nadają
się one do eksploatacji. Pamiętamy przecież, że to
właśnie od masy tarcz zależy wielkość
pochłanianego ciepła, które powstaje podczas hamowania. Po
dłuższych postojach, tarcze pokrywają się warstwą
tlenków, czyli zwyczajnej rdzy. Po kilku hamowaniach wszystko wraca do
normy. Większy problem stanowią tzw. bicia na zimno i ciepło.
Objawy są niemal identyczne: pulsuje pedał
hamulca, drży koło kierownicy, drgania przenoszą się na
elementy zawieszenia i nadwozia. Jedynym sposobem sprawdzenia, jest pomiar
bicia za pomocą czujnika. Często okazuje się, że mamy do
czynienia nie tylko z biciem tarczy hamulcowej, ale również z
biciem piasty koła (najczęściej po uderzeniu w krawężnik,
czy dziurę w jezdni), złym wyważeniem koła lub nadmiernym
luzem łożyska. Jednak najczęściej przyczyną są
same tarcze, w których ujawniły się naprężenia
odlewnicze. Mnóstwo zastrzeżeń dotyczy
błędów w montażu tarcz. Najważniejszą
czynnością jest pedantyczne przygotowanie powierzchni przylegania
piasty do tarczy hamulcowej. Druciane szczotki, papier ścierny,
preparaty rozpuszczalnikowe, środki smarujące oparte na bazie
miedzi, to podstawowe narzędzia pracy mechanika. Producenci tarcz
zastrzegają sobie prawo do odrzucania roszczeń reklamacyjnych,
jeśli podczas montażu nie dokonano pomiarów bicia piasty i
założonej tarczy. Istotne jest również dobranie momentu
dokręcającego śruby mocujące podawanego w Nm (średnio 8-10). Obowiązkowa jest także
wymiana tarcz parami. |